Ustawa o działalności pozytku publicznego i o wolontariacie

47. Posiedzenie Senatu VII kadencji, 12 stycznia 2010 roku

 

Wicemarszałek Zbigniew Romaszewski zabrał głos w debacie nad nowelizacją ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Senator mówił o postępującej w ostatnich latach profesjonalizacji organizacji społecznych. Zdaniem Senatora Romaszewskiego znaczna liczba ludzi traktuje organizacje społeczne jako pewnego rodzaju zatrudnienie i trudno to uważać dziś działalność społeczną. To zniechęca wiele osób do działalności społecznej. Senator mówił dalej: "Ale z drugiej strony, jeżeli uwzględni się obszar biurokracji, która się wali na te inicjatywy, trudno sobie wyobrazić, żeby ludzie, którzy piszą niekończące się sprawozdania, dokonują nieskończonych wyliczeń, składają wyjaśnienia i załatwiają dziesiątki zezwoleń, pozwoleń itd., mieli to czynić całkowicie za darmo. Tak więc my tutaj stajemy przed jakimś niezwykle złożonym problemem."

Według Senatora jednym z największych nieporozumień jest to, że ta ustawa w gruncie rzeczy nie dokonuje rozróżnienia pomiędzy różnymi formami organizacji użytku publicznego stosując te same kryteria wobec stowarzyszeń zwykłych, które mogą liczyć choćby trzy osoby, co wobec liczącego cztery miliony członków Związku Harcerstwa Polskiego czy Ochotniczych Straży Pożarnych. Senator mówił: "Jeżeli stowarzyszenia zwykłe będą musiały prowadzić księgowości, wyliczać się, pisać podania itd., itd., to po prostu to przestanie mieć sens, one do niczego nie będą wtedy potrzebne, one się nie zawiążą."

Senator mówił dalej: "Uważam, że podstawową formą działalności obywatelskiej, takiej zwykłej, prostej, powinny być stowarzyszenia zwykłe, powstające ad hoc w celu przeprowadzenia pewnych działań. Chcemy skopać ogródek, chcemy mieć plac zabaw, to się zbieramy i możemy uzyskać wsparcie od samorządu. To byłoby normalne. Ale jeżeli my taką pomoc uzyskamy, jeżeli będziemy mieli księgowego, jeżeli wystąpimy z dziesięcioma podaniami, jeżeli będziemy podlegali pięćdziesięciu kontrolom, itd., itd.... To zwyczajnie nie ma sensu, jeżeli całe nakłady wynoszą 2 tysiące czy 5 tysięcy. Po prostu w pewnym momencie trzeba uznać, że działalność obywatelska, działalność społeczna, musi się toczyć spontanicznie i nie może być wciśnięta w ścisłe reguły prawa."

Senator Romaszewski mówił dalej o umieszczeniu w tej ustawie spółek, spółek akcyjnych, spółek z o.o., gdzie działalność dochodowa będzie się mieszała – albo i nie – z działalnością pożytku publicznego. Tam trzeba będzie wprowadzić zupełnie niezwykłe rygory, żeby coś takiego mogło funkcjonować, trzeba wprowadzić kontrole, które będą sprawdzały, czy nie ma przepływów pieniężnych pomiędzy częściami tej spółki czy pomiędzy spółką matką, a spółką córką, bo to natychmiast takie formy przybierze. Taka sytuacja miała już miejsce na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy zamiast przedsiębiorstw tworzyło się fundacje.

Dlatego też zdaniem Senatora Romaszewskiego zarówno spółki, jak i stowarzyszenia zwykłe powinny być z tej ustawy wykreślone. Kończąc wystąpienie Senator powiedział: "Myślę, że ta ustawa ma bardzo dużo niedoróbek. W gruncie rzeczy jest to jedna z pilniejszych ustaw. Jeżeli chcemy otworzyć okno do działań spontanicznych, do działań społecznych, to właściwie trzeba by tutaj jeszcze bardzo dużo zrobić."

Więcej o dyskusji nad tym punktem na stronie Senatu RP.
patrz: stenogramy posiedzeń > 47 posiedzenie > ctrl + F > Zbigniew Romaszewski > pkt. 2