Nowelizacja kodeksów

42. Posiedzenie Senatu VII kadencji, 21 października 2009 roku

 

Podczas debaty nad przedłożoną nowelizacją Kodeksu karnego, Kodeksu postępowania karnego, Kodeks karnego wykonawczego, Kodeksu karnego skarbowy oraz niektórych innych ustaw zabrał głos Senator Zbigniew Romaszewski.

Senator rozpoczął od ogólnej uwagi o nowelizacjach kodeksów: "Zawsze z dużym niepokojem oczekuję nowelizacji kodeksu karnego. Wszelkie zmiany bardzo trudno przenikają do świadomości społecznej i zbyt częste wyrywkowe zmiany raczej psują kodeks karny, niż go ulepszają. Kodeks karny powinien być ustawą, która bardzo długo funkcjonuje, ażeby obywatele doskonale mogli poznać jego treść i jego zastosowanie. Stąd z dużą przyjemnością przyjąłem to, że przedłożona nowelizacja nie zawiera żadnych rewolucji, że jest, dosyć ograniczona i że spełnia rzeczywiście wymogi naprawienia prawa, a nie jest, koncertem życzeń, jakie już wielokrotnie obserwowaliśmy, nawet na tej sali. Z tego powodu pozytywnie oceniam nowelizację."

Dalej Senator mówił: "po raz pierwszy ujrzała światło dzienne jakaś realna możliwość wykonywania kar wolnościowych. To była, że tak powiem, idea przewodnia pracy senackiej komisji praw człowieka i praworządności. Wielokrotnie organizowaliśmy konferencje dotyczące właśnie kar wolnościowych i środków probacyjnych. (…) Kodeks z 1997 roku, na który sypały się takie gromy, był zupełnie dobrym kodeksem. Poza jedną sprawą - kodeks uwzględniał środki wolnościowe, ale nie tworzył możliwości ich realizowania, w związku z czym ten kodeks uchodził za nadmiernie liberalny. Rzeczywiście, jeśli orzeka się karę pozbawienia wolności, a w mniej więcej sześćdziesięciu procentach przypadków, kara ulega zawieszeniu to z punktu widzenia przestępcy jedyny dyskomfort polega tylko na tym, że musi on przez parę dni posiedzieć na nudnym posiedzeniu sądu, a potem wychodzi właściwie jako nieukarany. Liczba kuratorów jest tak niska, że wszelkie dodatkowe dolegliwości są właściwie niewykonywane. Teraz naprawdę pojawia się możliwość wykonywania kary ograniczenia wolności i jest to, w moim przekonaniu, duży sukces tej nowelizacji."

Senator wskazał również na istotne jego zdaniem mankamenty nowelizacji. Senator mówił: "chciałbym zakwestionować likwidację kategorii występków o charakterze chuligańskim. Występki takie są przestępstwami o zasadniczym znaczeniu – są to występki, są to przestępstwa przeciwko zasadom współżycia społecznego. Często są to czyny może nie aż tak bardzo groźne, ale ich sens jest jeden – lekceważenie zasad współżycia społecznego. To się obecnie nasila. Dlatego w moim przekonaniu rezygnacja z kategorii występków o charakterze chuligańskim jest całkowicie nie na miejscu i nie wiem, czym w gruncie rzeczy jest ona spowodowana. Badania socjologiczne dotyczące chuligaństwa mają one w Polsce piękną kartę – zaczynają się od Czapowa, od Podgóreckiego, te nazwiska mają swoje znaczenie w socjologii prawa. Tak że kwestia zbadania zjawiska jest właściwie rozwiązana, istnieje również obszerne orzecznictwo Sądu Najwyższego w tej sprawie. W sytuacji, kiedy coraz bardziej lekceważone są właśnie, zasady życia społecznego, współżycia społecznego po prostu dla lekceważenia tych zasad, jest to zupełnie pozbawione celu. Dlatego ja w swojej poprawce przywracam kategorię występków o charakterze chuligańskim w pełnym zakresie zarówno, jeśli chodzi o kodeks karny, jak i w kilku drobnych kwestiach dotyczących kodeksu postępowania karnego, a więc na przykład tam, gdzie zatrzymanie nie jest obligatoryjne w postępowaniu przyspieszonym. Uważam bowiem, że w wypadku czynów chuligańskich takie zatrzymanie powinno być po prostu obligatoryjne. Cóż z tego, że komuś, kto lekceważy zasady prawa, wręczy się wezwanie do sądu? On sobie zwyczajnie pójdzie i będziemy go szukać przez następne lata, aż wreszcie wszystko się przedawni. To nie ma sensu. (…) Moja filozofia jest taka, że chuligaństwo można zwalczać nie surowością kar, ale ich nieuchronnością. Wystarczy pół roku, takie pół roku, które będzie wykonane realnie... Dlatego ja tak wysoko ceniłem sądy wojskowe (chodzi to o wojskową część Kodeksu Karnego), które sobie z tym radziły. Zapadały drobne wyroki, ale był nadzór dowódcy i niewielka kara, niedługi areszt. To była ta skuteczna metoda walki z drobnymi przestępstwami, które pojawiają się po prostu w okresie dojrzewania człowieka, w tak zwanym okresie cielęcym."

Senator mówił również o pomówieniach zapisanych w art. 213 KK, który stwierdza, że nie podlega się karze, jeżeli przedłożona informacja była prawdziwa i miała na względzie dobro publiczne, interes społeczny. Artykuł ten stanowi również, że dowodu prawdy nie przeprowadza się w wypadku, kiedy pomówienie dotyczyło kwestii prywatnych bądź też sytuacji rodzinnej. Senator mówił: "Jest to w moim przekonaniu słuszne ze względu na to, że często osoby publiczne stają się ofiarami działań czysto sensacyjnych, takich, które nie mają żadnego związku z interesem społecznym. (…) Tam jest powiedziane, że ten dowód prawdy przeprowadza się, gdy informacja spowodowana jest tym, że dane zachowanie może zagrażać życiu, zdrowiu lub powodować demoralizację nieletnich. Słusznie, w tym momencie można przeprowadzać dowód prawdy. Ale nie ma tam jednej sprawy, którą uważam za niezwykle ważną – nie ma po prostu kwestii interesu państwa, bo wydaje się, że nawet prywatne i rodzinne zachowania mogą stanowić zagrożenie dla państwa. Na przykład afera ministra Profumo (minister obrony Wielkiej Brytanii). Że miał kochankę to jego prywatna sprawa. Ale to, że miał wspólną kochankę z oficerem KGB, to już nie jest sprawa prywatna, to już jest kwestia bezpieczeństwa państwa. Jak premier Berlusconi prowadzi rozwiązły tryb życia, to można uważać, że jest to jego prywatna sprawa. Ale nie można zapominać, że tego rodzaju zachowania rodzą korupcję, nepotyzm, powodują lekceważenie pewnych zasad współżycia społecznego. Jeżeli to dotyczy osób, które stwarzają również niebezpieczeństwo przeniknięcia różnych struktur wywiadowczych... Wydaje się, że w związku z tym w art. 213 poza tymi przesłankami pozwalającymi na przeprowadzenie dowodu prawdy powinno być wpisane zagrożenie bezpieczeństwa państwa."

W sprawie przekraczania granic obrony koniecznej senator powiedział: "Nowelizacja stanowi, że jeżeli obrona konieczna została przekroczona w wyniku strachu bądź wzburzenia, to nie podlega się karze. I o tym orzeka prokurator. Mam co do tego pewne wątpliwości. Przykładowo, kiedy mamy do czynienia z zabójstwem w afekcie, to takie okoliczności nie są brane pod uwagę. Wzburzenie oczywiście powoduje złagodzenie kary, ale sprawa i tak jest rozpatrywana przez sąd. Muszę powiedzieć, że często te sprawy nie są wcale takie proste. Była taka sprawa, że ktoś zabił złodzieja, który kradł przewody miedziane i to nawet nie na terenie posesji, na której ten ktoś mieszkał. To było ewidentne przekroczenie obrony koniecznej i wcale nie jestem pewien, czy to się powinno kończyć na etapie prokuratorskim. Co prawda, obecnie istnieje możliwość zaskarżenia każdego postanowienia prokuratorskiego do sądu, którego osoba pokrzywdzona może tego dokonać. Ale nie jestem pewien, czy niekaralność z tytułu przekroczenia obrony koniecznej jest słuszna."

Senator Romaszewski odniósł się również do określenia wysokości stawki dziennej, (przypis redakcji: służącej do wymierzania kary grzywny – kara jest wyliczana dwustopniowo – najpierw określa się liczbę stawek dziennych w granicach od 10 do 360, a następnie wyznacza wartość stawki w zakreślonych przez KK granicach) które zostało zawarte w kodeksie karnym.: "Wiemy, że stawka dzienna zapisana w 1997 roku wynosi od 10 zł do 40 zł. Dziś stawka dzienna w wysokości 10 zł jest po prostu śmieszna. W związku z tym proponuję drobną poprawkę. I tak sądy będą orzekały wymiar grzywny, ale proponuję, żeby temu przywrócić zdrowy rozsądek i wprowadzić stawkę w wysokości chociaż 40 zł, czyli jakąś tam część najniższego wynagrodzenia. Chodzi o to, żeby grzywny orzekane były w granicach rozsądku, bo kiedy ta stawka wynosi 10 zł, to jest to naprawdę śmieszne."

Więcej o dyskusji nad tym punktem na stronie Senatu RP.
patrz: stenogramy posiedzeń > 42 posiedzenie > ctrl + F > Zbigniew Romaszewski > pkt. 3