Interwencja w sprawie brutalnego pobicia
przez stołeczną Straż Miejską Pana Michała Stróżyka

Pismo do Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 15 kwietnia 2011 roku

 

Od Redakcji: Poniżej publikujemy treść pisma które Wicemarszałek Zbigniew Romaszewski skierował w sprawie Pana Michała Stróżyka, dziennikarza „Gazety Polskiej”, brutalnie pobitego w dniu 11 kwietnia 2011 podczas interwencji na Krakowskim Przedmieściu przez Straż Miejską m. st. Warszawy.

Warszawa, 15 kwietnia 2011 roku

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz
Prezydent m. st. Warszawy

Szanowna Pani Prezydent

Zwracam się do Pani Prezydent z prośbą o wyjaśnienia w sprawie skandalicznego incydentu do jakiego doszło w dniu 11 kwietnia 2011 roku na Krakowskim Przedmieściu. Kilkuosobowa grupa demonstrantów związanych ze Stowarzyszeniem Solidarni 2010 i Stowarzyszeniem Koliber, rozstawiała namiot naprzeciwko Pałacu Namiestnikowskiego i rozpoczęła protest przeciwko sposobowi prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Około godziny 16 pokojowo nastawionych demonstrujących otoczył kordon Straży Miejskiej. Funkcjonariusze zaczęli rozbierać namiot. Trzy osoby nie chciały wyjść poza kordon strażników. Wśród nich był dziennikarz Gazety Polskiej Michał Stróżyk, który z kamerą w ręku i laptopem, usiłował dokumentować całe zajście. Jeden z funkcjonariuszy zwrócił się do niego niegrzecznie, by nie przeszkadzał im w pracy. Pan Michał odpowiedział, że nie odejdzie, że jest dziennikarzem i bycie w tym miejscu to jego praca. W tym momencie został gwałtownie powalony na chodnik przez kilku funkcjonariuszy, którzy rzucili mu się na plecy. W wyniku uderzenia twarzą o płyty chodnikowe stracił ząb. Zakuto mu z tyłu ręce w kajdanki tak mocno, że utrudniono krążenie krwi. W ten sposób zakutego dźwignięto go za przedramiona , wyłamując mu barki.

Michał Stróżyk od dnia 11 kwietnia 2011 roku przebywa w szpitalu na oddziale chirurgicznym. Ma wstrząs mózgu, uszkodzony kręgosłup. Jest w trakcie badań diagnostycznych, po których będzie dopiero można określić rozmiar doznanych obrażeń.

Zachowania funkcjonariuszy, które mogłem zobaczyć w relacji filmowej, jest wstrząsający. Wynika z niej, że Straż Miejska, która po nowelizacji ustawy o strażach gminnych w roku 2009 roku otrzymała dodatkowe uprawnienia, nie potrafi w humanitarny i godny funkcjonariusza państwowego sposób z nich korzystać. Podejmując takie działania wobec dziennikarza, który nie przejawiał żadnej agresji tylko wykonywał swoją prace jest szokujące, jest nadużyciem, przekroczeniem uprawnień. W ten sposób zachowująca się Straż Miejska, zupełnie nie przeszkolona sama stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia obywateli, do służenia którym została powołana. Zgodnie z ustawą o strażach gminnych, Strażnicy Miejscy mogą stosować środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej jedynie w celu odparcia czynnej napaści, ujęcia osoby, zmuszenia do określonej czynności. W tej sytuacji nie było żadnych podstaw do podejmowania interwencji wobec pana Stróżyka, a cała agresja była po stronie funkcjonariuszy.

Wnoszę o przeprowadzenie w tej sprawie dochodzenia i ukaranie winnych zaistniałego incydentu. Pomijając związaną z incydentem odpowiedzialność karną i konsekwencje cywilnoprawne, pragnę zwrócić uwagę na destrukcyjne znaczenie zajścia dla budowy poczucia bezpieczeństwa publicznego. Sytuuje ono siły porządkowe jako narzędzie obrony interesów władzy i eskaluje konflikt społeczny.

Łączę wyrazy szacunku
Zbigniew Romaszewski
Wicemarszałek Senatu RP

Pismo zostało skierowane do wiadomości Komendanta Stołecznego Policji