Interwencja w sprawie zatrzymania przez Policję
Pana Filipa Rdesińskiego

Pismo do Komendanta Stołecznego Policji z dnia 15 kwietnia 2011 roku

 

Od Redakcji: Poniżej publikujemy treść pisma które Wicemarszałek Zbigniew Romaszewski skierował w sprawie Pana Filipa Rdesińskiego, dziennikarza "Gazety Polskiej", organizatora demonstracji pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej, zatrzymanego w dniu 9 kwietnia 2011 roku przez stołeczną Policję.

Warszawa, 15 kwietnia 2011 r.

Nadinspektor Adam Mularz
Komendant Stołeczny Policji

Szanowny Panie Komendancie!

Zwrócił się do mnie ze skargą na podjęte przez policję wobec niego działania pan Filip Rdesiński. W/w został zatrzymany w dniu 9 kwietnia 2011 roku przez funkcjonariuszy z Wydziału Wywiadu Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji. W tym dniu pan Rdesiński był współorganizatorem legalnej i pokojowo przebiegającej manifestacji pod ambasadą Federacji Rosyjskiej. W trakcie pikiety w/w spalił kukłę symbolizującą premiera Putina. Po przemarszu pod Pałac Prezydencki pan Rdesiński udał się na Pragę Południe, gdzie był umówiony. W tramwaju na Grochowie podeszło do niego kilku mężczyzn ubranych w cywilne stroje. Przedstawili mu się jako funkcjonariusze Wydziału Wywiadu Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji i informując o zatrzymaniu w/w bez podania przyczyny. Po pana Rdesinskiego przyjechały dwa radiowozy i jeden nie oznakowany samochód policyjny. W takiej eskorcie przywieziono go do Komendy Rejonowej na ul. Wilczą, gdzie ok. godziny 22 rozpoczęto przesłuchanie w/w.

Użycie policyjnych środków i forma zatrzymania pana Rdesińskiego była zupełnie nieadekwatna do przewinienia jakie mu się zarzuca, a konkretnie popełnienia wykroczenia z art. 82 kodeksu wykroczeń. W mojej ocenie wystarczyłoby wylegitymowanie pana Rdesińskiego na miejscu, a na komisariat w celu przesłuchania mógł zostać wezwany w późniejszym terminie.

Tego typu zachowanie policji sprowokowało tylko niepotrzebne zamieszanie. Zaalarmowani uczestnicy demonstracji, dużą grupą zjawili się na komisariacie.

Pragnę zwrócić uwagę Pana Inspektora, że takie nieprzemyślane działanie generuje tylko niepotrzebne napięcie i ustawia Policję w roli obrońców kontrowersyjnych racji politycznych. Proces przywracania Policji należnego jej miejsca w społeczeństwie po likwidacji Milicji Obywatelskiej trwał latami i niszczenie go poprzez budzenie wspomnień poprzedniego okresu jest wyjątkowo szkodliwe. Wywoływanie tego rodzaju incydentów budzi zażenowanie funkcjonariuszy i niszczy morale czego byłem świadkiem na komisariacie Policji na ul. Wilczej. Nawiasem mówiąc obserwowany spadek przestępczości zorganizowanej nie jest na tyle znaczący, by funkcjonariuszom Wydziału Wywiadu Kryminalnego groziło bezrobocie i musieli być używani w działaniach o charakterze politycznym. Skądinąd uczestnictwo p. Zbigniewa S. - szantażysty senatora Piesiewicza w organizowaniu antykrzyżowych demonstracji nie wzbudziło zainteresowania Wydziału.

Łączę wyrazy szacunku
Zbigniew Romaszewski
Wicemarszałek Senatu RP

Pismo zostało przekazane do wiadomości Komendanta Głównego Policji.