Bliżej polityki

Spotkanie przed wyborami samorządowymi w Żelechowie, 16 listopada 2010 roku

 

Wicemarszałek Senatu RP Zbigniew Romaszewski przyjechał do Żelechowa na zaproszenie Klubu "Gazety Polskiej" z Żelechowa oraz lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości.

Zbigniew Romaszewski zachęcił do wybierania ludzi, którzy cieszą się szacunkiem, niekoniecznie wg kryterium partyjnego. Przyznał, że dużo łatwiejsze jest to w mniejszych gminach, tj. Żelechów, gdzie wybory są większościowe. Za niepokojące uznał preferowanie lokalnych komitetów jedynie z obawy przed startowaniem z list PiS. Podał przykład dyskryminacji kandydatów PiS w warszawskiej dzielnicy Targówek, gdzie na terenie Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno nie mają możliwości rozwieszania materiałów wyborczych. Zdecydowanie opowiedział się za kandydaturą Cz. Bieleckiego na prezydenta Warszawy, bo zna on problemy miasta i potrafiłby uporać się ze stołeczną biurokracją.

Senator zaznaczył, że nie można tracić z oczu kluczowych problemów państwa, do czego nawołuje w kampanii samorządowej Platforma Obywatelska. Sporo uwagi poświęcił podpisanemu ostatnio aneksowi do kontraktu na dostawy rosyjskiego gazu do Polski. Za wstydliwy paradoks uznał fakt, że rząd Tuska oddał Gazpromowi na kilkanaście lat wyłączność na tranzyt gazociągiem jamajskim, w sytuacji gdy od kilku lat walczyliśmy o solidarność energetyczną w ramach Unii Europejskiej. W ocenie wicemarszałka tak skonstruowana umowa międzyrządowa jest skandalem. Podniósł sprzeczność kontraktu z prawem wolnej konkurencji w UE, a także ewidentnie niekorzystne dla Polski zapisy. Z. Romaszewski podkreślił, że polscy negocjatorzy zrzekli się zaległych opłat za tranzyt gazu rzędu 300 milionów dolarów, choć nawet moskiewski arbitraż przyznawał Europolgazowi te pieniądze. Za skrajnie szkodliwe uznał ustalenie stałych, niskich stawek za przesył oraz zmiany w strukturze własnościowej polsko-rosyjskiej spółki – operatora polskiego odcinka gazociągu jamajskiego. Jak zaznaczył senator, umowa jest przedwczesna, jako że brakowało nam surowca tylko do końca roku, więc były możliwości zawarcia kontraktów krótkoterminowych np. z Niemcami. Tymczasem aneks przewiduje duże ilości gazu po jednej z najwyższych w Europie cen, co w jego opinii niebezpiecznie podważa ekonomiczny sens budowy gazoportu w Świnoujściu, czy ewentualnej eksploatacji złóż łupkowych.

Wicemarszałek Zbigniew Romaszewski wyraził zdziwienie ostrą reakcją rządu i przychylnych mu mediów wobec odbywającej się wizyty posła Antoniego Macierewicza i b. minister spraw zagranicznych Anny Fotygi w USA. Mówił, że warto jechać do Stanów, żeby porozmawiać ze specjalistami od katastrof lotniczych. Nagonkę towarzyszącą wyjazdowi uzasadnił strachem i wyrzutami sumienia naszych władz. Powiedział ponadto, że "Jarosław Kaczyński trochę przesadził, nazywając Tuska „wystraszonym pieskiem”. Sam nie twierdzę, że to był zamach, ale chciałbym wiedzieć, jakie są możliwości zorganizowania takiego zamachu. Mówi się np. o ewentualnym użyciu tzw. bomby barycznej. Podobnie jak Antoni Macierewicz, nie mam zaufania do naszych służb. Przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Jerzy Miller zna się chyba na wszystkim, dziennikarze zresztą też. Natomiast Rosjanie stosują taktykę dezinformacji, przykrywając wrak samolotu plotkami i nieporozumieniami. A nasze społeczeństwo jest całkowicie odcięte od informacji."

Senator Romaszewski nie chciał komentować wykluczenia dwóch posłanek z PiS, z racji tego, że ostatnio zajęty był kampanią samorządową i wizytą w Chicago. Przyznał tylko, że zdominowanie przekazów medialnych przez ten temat nie służy PiS. Przybliżył za to zebranym szczegóły uroczystości otwarcia Alei Honorowej im. Ś.P. Lecha Kaczyńskiego w Chicago. Wyraził zadowolenie z zaradności młodej Polonii, która błyskawicznie przeprowadziła sprawę honorowego patronatu w radzie miasta. Środowisko emigracyjne w tym mieście nazwał połączeniem starego, dobrego patriotyzmu i nowej klasy średniej z aspiracjami.

Kondycję finansów publicznych Zbigniew Romaszewski skwitował określeniem, że "zielona wyspa się zapada, a kryzys dociera, bo musi być naprawdę katastrofa, skoro odbiera się dwa tysiące nieboszczykom." Zwrócił uwagę na ukrywanie rzeczywistego deficytu budżetu państwa poprzez kreatywną księgowość uprawianą przez ministra Rostowskiego.

Wicemarszałek uwypuklił całkowitą pozorność reform obecnej ekipy rządzącej: większość inicjatyw stanowią drobne nowelizacje ustaw, popierane zresztą przez opozycję, które przy innym kształcie konstytucji powinny być po prostu regulowane rozporządzeniami rządu.