Konferencja prasowa

Olsztyn, 21 września 2009 roku

 

Wicemarszałek Senatu RP Zbigniew Romaszewski odpowiadał na pytania dziennikarzy lokalnych mediów

Zbigniew Romaszewski powiedział, że globalny kryzys gospodarczy nie dotknął tak mocno Polski, bo, w odróżnieniu od państw bałtyckich "nie zabrnęliśmy jeszcze tak daleko w szaleństwa liberalizmu. W związku z tym nie uzależniliśmy się do tego stopnia od sytuacji na Zachodzie, np. od koniunktury w Niemczech". Za niepokojący senator uznał fakt, że ogromny, planowany przez rząd na 51 miliardów złotych deficyt budżetu w 2010 roku, zostanie pokryty głównie wpływami z prywatyzacji. Przy dyskoniunkturze, jak zauważył, "ta prywatyzacja będzie się odbywała za psi grosz. Natomiast nasza gospodarka będzie coraz bardziej infiltrowana przez obcy kapitał".

Wicemarszałek wyraził opinię, że "rząd, niezależnie od tego, że jest słaby, nie jest w stanie rządzić bez konsultacji z opozycją. Zresztą opozycja też nie jest skłonna do ustępstw". Uznał obie rzeczy za zagrożenie dla interesów państwa.

Zbigniew Romaszewski ostrzegł przed osłabianiem pozycji Polski w stosunkach międzynarodowych. Nawiązał do kontrowersyjnych rosyjskich tez historycznych przy okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej i zarzuceniu przez administrację Obamy projektu umieszczenia elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. "Jeżeli nie tylko Niemcy, ale i USA zbliżają się do Rosji, to można obawiać się przykrych dla nas konsekwencji", zaznaczył senator. Obszar polityki międzynarodowej nazwał największą słabością rządu Tuska i "polityką głębokiego wasalizmu", w przeciwieństwie do sukcesów polityki wschodniej prezydenta Kaczyńskiego. Wicemarszałek stwierdził, że "nasza rola w tej części Europy uległa drastycznemu ograniczeniu. Tymczasem należało wschodni kierunek polskiej polityki zagranicznej pielęgnować. Bo na tym obszarze nasze inicjatywy mogły być zrozumiane".

Za przykład wpływu grup nieformalnych na opinię publiczną Zbigniew Romaszewski podał "całą, wielką kampanię medialną na rzecz zwycięstwa Obamy w wyborach prezydenckich w USA. Postać politycznie nie istniejąca zostaje wylansowana w sposób wrecz histeryczny. Sukces Obamy bazował nie na realnych osiągnięciach i przedstawionym programie, ale na budowaniu PR". W Polsce senator przywołał w tym kontekście kampanię przed wyborami w 2007 roku i internetową akcję: "Zabierz babci dowód", którą określił jako "bardzo odległą od zasad demokracji".

Zapytany o ocenę sytuacji w TVP, wicemarszałek wyraził obawę o dalsze istnienie mediów publicznych. Odniósł się do, szczęśliwie niedoszłego, projektu Platformy Obywatelskiej, by pozbawić Telewizję wpływów z abonamentu. "Całkowita rezygnacja z dotychczasowego sposobu finansowania byłaby katastrofą, również dla kultury. Działalność Platformy ma charakter niszczycielski".

Relację opracował Ignacy Grodecki