Prawo oderwane od wartości

Wywiad z Wicemarszałkiem Senatu Zbigniewem Romaszewskim
Wywiad opublikowany w Tygodniku "Solidarność" w dniu 30 maja 2008 roku

 

Tygodnik "Solidarność": Czy zbieżność w czasie ujawnienia skandalicznych okoliczności sprawy Olewnika z takimi decyzjami sądów jak wobec autorów stanu wojennego czy milicjanta z Radomia dowodzi poważnego kryzysu? Czy prawo jest źle wykonywane, czy po prostu jest go za dużo, tak, że gubimy się w jego gąszczu?

Zbigniew Romaszewski: Mamy do czynienia z wyraźnym kryzysem prawa, z procesem jego alienacji. Z oderwaniem się prawa... od sprawiedliwości.

T."S".: Dlaczego tak się dzieje?

Z.R.: Pierwsza przyczyna to plaga, która dotyka nie tylko Polskę. Prawo zwyczajowe, budowane na podstawie moralności, ustępuje miejsca prawu stanowionemu. Tylko w roku 2007 pojawiło się u nas 17,5 tys. stron nowych aktów prawnych w dzienniku ustaw. Nie tylko my, parlamentarzyści, je wyprodukowaliśmy, przyczynił się do tego także rząd. Pod tym względem ubiegły rok nie okazał się zresztą rekordowy. Zdarzało się już nawet 25 tys. stron nowych aktów prawnych rocznie.

T."S".: Czego to dowodzi?

Z.R.: Widać, że prawo, w takim nadmiarze stanowione traci związek ze sprawiedliwością. Sprawiedliwość to wartość stwarzana przez ludzi i dla ludzi. A te prawa zaczynają być niesprawiedliwe. Poseł i adwokat Jan Widacki powiada: nie czynić ocen moralnych, bo są niebezpieczne. To coś oburzającego, gdy sprawa dotyczy doradcy komisji sejmowej, który przed laty miał związek z doprowadzeniem do samobójstwa osoby skazanej za działalność antykomunistyczną. Nadmiar prawa przyczynia się do tego, że zaczyna ono żyć swoim życiem. Warto pamiętać o tym, że wartością pozostaje sprawiedliwość. A prawo powinno być narzędziem jej realizacji. Niedobrze, gdy prawo zostaje oderwane od swojej podstawowej roli.

T."S".: Ale to nie jedyna przyczyna obecnego kryzysu?

Z.R.: Drugą jest korporacjonizm. Pewne środowiska uznały się za tak ważne, że opinia publiczna dla nich nie istnieje. Nie podlegają krytyce. Komisja Badania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu zamierzała wszcząć 51 postępowań przeciwko sędziom i prokuratorom z czasów stalinowskich. W jednym tylko przypadku uchylono immunitet. Reszta w stanie spoczynku z tego immunitetu korzysta. Prokurator generalny z czasów PRL czy ówcześni sędziowie jako emeryci pobierają 75 proc. uposażenia na ostatnio zajmowanym stanowisku. Daje to nawet kwoty powyżej 10 tys zł. To nieprawdopodobnie niesprawiedliwe.

T."S".: Czy jest szansa, że sprawa Olewnika, która sprowokowała publiczną debatę, przyczyni się do oczyszczenia klimatu wokół stanowienia i wykonywania prawa w Polsce?

Z.R.: Muszę powiedzieć, że podchodzę do tego pesymistycznie. Dostrzegam rzeczywiście ożywione dyskusje, ale dla zainteresowanego środowiska to raczej kwestia wyczekania, aż opinia publiczna zapomni. Wtedy minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski raczej utrwali uprawnienia korporacji.