Oświadczenie
senatora Zbigniewa Romaszewskiego

Opublikowane w "Gazecie Polskiej" w dniu 21 listopada 2007 roku

 

Postanowienie sądu, w sprawie z oskarżenia prywatnego, nakazujące doprowadzenie redaktorów Tomasza Sakiewicza i Katarzyny Hejke, po 48 godzinnym zatrzymaniu, z aresztu na rozprawę to efekt rozprężenia w polskim wymiarze sprawiedliwości. Latami, aż do przedawnienia ciągną się procesy, ponieważ nie stawiają się adwokaci, świadkowie, strony itp. Zaostrzenie procedur w tym zakresie było więc konieczne. Zastosowanie tych restrykcji wobec kogoś, kto jak red. Sakiewicz wysłał do sądu zawiadomienie o wyjeździe za granicę – to ewidentne nadużycie. Czy sąd byłby skłonny zwrócić mu koszty podróży czy biletów? To nie wchodzi w grę. Kontrastem dla sprawy redaktorów „Gazety Polskiej” jest wyrok sądu, uznający zatrzymanie byłego ministra Kaczmarka za bezprawne. Tymczasem jego casus jest wręcz podręcznikowy: podejrzenie matactwa to jedna z wymienionych w kpk przyczyn, dla których stosuje się areszt tymczasowy. W tym przypadku orzeczenie sądu sprawia wrażenie wręcz sabotażu prawnego. I nagle w stosunku do dziennikarzy, odpowiadających za tekst zamieszczony w swojej gazecie, sąd nie waha się zastosować najsilniejszych środków. To oburzające – świadczy o szykanie i nadużyciu uprawnień. W wypadku niezawisłych sądów jest to szczególnie niebezpieczne.

Nie jest to sprawa odosobniona - prowadzę wiele interwencji dotyczących nadużywania władzy sądów wobec dziennikarzy. Dotyczy to zwłaszcza czasopism biedniejszych, mniejszych, prowincjonalnych i jest wyrazem ograniczania wypowiedz przez lokalne „układy” władzy. Monitorowanie tych spraw będzie na pewno jedną z rzeczy, którą będę się w tej kadencji zajmował.

Senator Zbigniew Romaszewski